Trwa ładowanie...

Moc obrazu według Serge'a Tisserona

 

9

kategoria: Nauczyciele
pokaż więcej

Gardzimy obrazem. Albo rzucamy się na oślep. Jakoś to będzie. Ci ''rozważniejsi", "inteligentniejsi", "elita" wybierają słowo - wartość najwyższą i niezmienną. Pogardliwie mówią o reszcie, najczęściej młodszych: Oni myślą obrazami. Gorsi, ale także zupełnie obcy, bo niezrozumiali. Podpisali pakt z diabłem.

Z naszej perspektywy fakt, że teorią obrazu interesowano się właściwie od początku XX wieku, wydaje się nic nie znaczący. Co prawda wydano w Polsce kilka prac Rudolfa Arnheima, ekscytowano się McLuhanem, niby znani są najważniejsi myśliciele nowych mediów, nie prowadzono jednak nigdy szeroko zakrojonych badań nad znaczeniem obrazu, środkami, którymi się posługuje oraz jego wpływem na życie współczesnego człowieka. Polska krytyka filmowa bazuje na słowie i interpretacji literackiej, komiksem i książkami ilustrowanymi gardzimy, do sztuki współczesnej niechęć czujemy, telewizję ustawiamy jako medium stricte wizualne, demonizujemy internet, o edukacji obrazowej nie myślimy, brak sensownego terminu i chyba potrzeby właściwego oddania znaczenia angielskiego ''visual literacy" - zdolności do rozpoznania i zinterpretowania języka obrazu - jest tylko wypadkową składowych naszego podejścia. Ukuty "alfabetyzm obrazowy" brzmi jak najstraszliwsza z chorób.

Moglibyśmy sięgnąć do doświadczeń innych, niestety wnikliwe akademickie prace analityczne dostępne są najczęściej jedynie w języku oryginału. Zaskakująco wiele odpowiedzi na współczesne problemy z obrazem niesie niepozorna książka Serge'a Tisserona, "Dziecko w świecie obrazów". Wydana w 2006 roku w wydawnictwie PAX pod hasłem "Wychowanie bez porażek" przeszła u nas bez echa. Na okładce zdjęcie z domowego albumu tłumaczki (!) książki, Elżbiety Burakowskiej - doświetlony fleszem z kompaktowego aparatu, maluch wśród chaotycznie porozrzucanych książek i magazynów, rozdziawione usta. Fotografia absurdalnie wiele mówiąca o naszej sytuacji.

Urodzony w 1948 roku Serge Tisseron to wnikliwy obserwator współczesności. Zanim zwrócił się ku psychologii studiował literaturę. Pracą magisterską była Komiksowa historia psychologii, obroniona w 1975 roku. Komiks - połączenie obrazu i słów był dla niego z jednej strony sposobem na dotarcie do problemów psychologicznych, z drugiej do istoty obrazu. W kolejnej pracy, z 1976 roku, uparcie podążał tym tropem - Edukacyjne właściwości komiksu. Napisał czterdzieści książek o obrazie, sekretach rodzinnych i nowych mediach - w tak przedziwny z pozoru sposób zaangażował się w badanie współczesnych problemów. W latach 80., na długo przed biografami, zdiagnozował znanego autora komiksów o Tin Tinie, Hevré (Tin Tin u psychologa, 1985). Oczywiście na podstawie lektury jego prac. Pracuje jako psycholog, działa w organizacjach wspierających świadomość medialną, jest konsultantem sądowym. Był głównym głosem blokującym we Francji kanał telewizyjny dla niemowlaków, ten wątek można prześledzić, w dokumencie TV in the Baby Bottle Anne Georget.
Skromna książeczka, którą wydano w Polsce to w zasadzie paproch z jego stołu, choć padające tam pytania i dosyć wyczerpujące odpowiedzi pozwalają na wyobrażenie sobie spektrum zainteresowań Tisserona. (Francuski tytuł: Manuel à l'usage des parents dont les enfants regardent trop la télévision, 2005 rok)

- Jak obrazy docierają do najmłodszych i jak dzieci wchodzą w świat obrazów?
- Czy oglądane obrazy zubożają wyobraźnię dzieci i czy powinniśmy żałować, że już nie opowiada się bajek?
- Jakie znaczenie ma dla dziecka fakt, że rodzice ciągle je fotografują?
- Kiedy dziecko zaczyna odróżniać fikcję od rzeczywistości?
- Dlaczego reklamy podobają się dzieciom?
- Czy internet zmienia coś w sposobie wyrażania przez dzieci własnych emocji?*

Zaletą wywodów Tisserona jest jego zaangażowanie. To nie starszy pan stojący z boku i utyskujący na kondycję współczesnego świata. To nie osoba, która naczytała się klasyków i tłumaczy ich gawiedzi. To nie wywody sprzed 20 lat. On ogląda, korzysta, bada. Tu i teraz. Mówi prostym językiem zaskakujące rzeczy. Jest w środku, ale jednocześnie z boku, docenia, ale prowadzi, uświadamia, podpowiada. Jak pomóc dziecku oswoić język obrazu, jak wypracować sobie dystans wobec przekazu wizualnego, jak odróżnić to, co krzywdzi. Najważniejszym wnioskiem, jednocześnie wielce krzepiącym dla rodziców, jest potwierdzenie wyjątkowej roli obrazu w procesie poznawczym. Dziecku bowiem w świadomym nabyciu umiejętności jego czytania, przede wszystkim potrzebna jest obecność rodzica - towarzysza, który nie musi wszystkiego wiedzieć, ale prezentuje czynną postawę wobec tego, co widzi. Uczy oceniać, punktować, bronić się. A by ocenić, punktować i bronić się potrzebny jest dystans. Bez dystansu nie odróżnimy rzeczywistości od fikcji.

Serge Tisseron narzeka, że we Francji edukacja medialna jest w powijakach, choć od 1983 roku działa organizacja CLEMI, która w ramach Ministerstwa Edukacji przygotowuje młodych do kontaktu z mediami. U nas ten ruch dopiero się rodzi, nie jest jednak zinstytucjonalizowany i odnotowany przez organy edukacyjne. Nie znaczy to, że znajdujemy się w całkowitej pustce. Choć także nie zauważana przez instytucje i ignorowana przez tradycyjne media (utożsamiana wyłącznie z widzem dziecięcym zatem traktowana marginalnie i niepoważnie) doskonale od strony artystycznej ma się u nas literatura mówiąca obrazem. "Picture book", książka obrazkowa, ilustrowana, gatunek bliższy właściwie pretensjonalnej być może, ale trafnej nazwie "obrazoteksty" to nierozerwalny mariaż słów-kluczy i sekwencji obrazów, w którym obie warstwy - różnorzędne - opowiadają historię, pozostając w ciągłym dialogu. Pod niepoważnie brzmiącym hasłem "książka obrazkowa" ukrywają się bowiem skomplikowane znaczenia, wyrafinowane formy, stanowiąc jednocześnie gotowy materiał startowy do pierwszych rozmów o tym, co widać, zabaw, które niezauważenie wchodzą na coraz wyższe poziomy analizy. Nie sposób przecenić tego środka artystycznej ekspresji w edukacji przyszłych świadomych odbiorców przekazu wizualnego.

Nie można przeciwstawiać świata obrazów - rzekomo pogrążającego człowieka w chaosie, światu języka, który pomaga się z niego wydobyć, ani tym bardziej utrzymywać, że obrazy zubażają wyobraźnię, a język rozwija. Zawsze najważniejsza jest postawa odbiorcy - widza, czytelnika, słuchacza - wobec tego, co ogląda lub słyszy.*



Tisseron nie mówi tylko do rodziców. Książka obrazkowa jest nie tylko dla dzieci. Granice już dawno się zatarły. W społeczeństwie, które nie zdaje sobie sprawy z tego, co widzi, każdy jest "naiwnym dzieckiem''.

________________________________________________________________________
* Serge Tisseron "Dziecko w świecie obrazów", Instytut Wydawniczy PAX 2006

Zobacz więcej z kategorii Nauczyciele

kategoria: Nauczyciele

Obywatele mediów - scenariusze lekcji do pobrania

Obywatele mediów - scenariusze lekcji do pobrania

W ramach projektu CIVILIA.pl przygotowaliśmy 10 scenariuszy lekcji poswięconych mediom, współczesnej kulturze i nowemu modelowi odpowiedzialności obywatelskiej. Kultura 2.0 oparta na technologiach komunikacji sieciowych skłania nas do uczestnictwa w globalnych procesach społecznych i twórczych. Stajemy się w większym stopniu podmiotami kultury i polityki, bardziej niż miało to miejsce jeszcze w kulturze masowej...

materiał tekstowy

55